niedziela, 16 grudnia 2012

1.2 Witamy w sasiedztwie

Po przyjęciu nasi adepci mieli chwile wytchnienia i gdy tylko nabrali tchu cały ich mit został zrównany z ziemia przez te same monstra które mieli ubić. Równocześnie przez wiele gardeł opętanych stworzeń przemówiła Ya Ziwa, horror zamieszkujący pobliskie góry. Przepowiedziała ona pomstę za swoje potomstwo i to, że rozleje krew bohaterów którzy się przeciwstawili jej woli.
Następnego dnia Stefan i Que'ryn'ait wyruszyli znowu zmierzyć się z potworami tym razem na ich ziemi. Odkryli grotę w sercu góry z małym jeziorkiem, które to drążąc w skale sobie drogę na powierzchnię było tajnym składnikiem "lodowej wódki" i przyczyną zguby mężów którzy pod jej wpływem ulegali urokowi horrora. To wszystko z powodu tajemniczego głazu który przez grube skały przedarł się do wnętrza góry i pozostawał tam w ukryciu przez setki , a nawet tysiące lat. Była to kometa której serce dzisiaj zwane Stykke av Issen, o potężnej mocy, magi nie spotykanej w tym świecie, niosącą ze soba zapowiedź zmiany, chwały bądź upadku. Magii nie zbadanej i nie zgłębionej przez nikogo wczesniej, mającej objawić się dopiero w nowinach jutra.
Po wielu trudach przygoda naszych bohaterów zakończyła się wewnątrz tej groty, Odbyli zaciekły pojedynek z Jord Shlange, konstruktem horrora, stojącym na straży skały, która przynosiła mu tyle siły, że mógł dalej egzystować w tym wymiarze. Koniec końców, biały wilk stał trzymając kryształ z którego sączyło się blade niebieskie światło, wielkości jego pięści, którego sam dotytk sprawiał potworny, kłujący zimnem ból.
Gdy powrócili do wioski zastali same zgliszcza. Po oględzinach udało się im dość do wniosku, że podczas gdy oni rozprawiali się raz na dobre ze zmorą tych okolic doszło do innej walki w wiosce, a w wyniku jej do pożaru. Nie mając innych perspektyw, zabrali ostatnia wartościową rzecz jaką zdołali odszukać, najprawdopodobniej ostatnią beczkę lodowej wódki, mającą w przyszłości kosztować niezliczone krocie. Nie mogąc oczywiście jej ze sobą wszędzie taszczyć zakopali ją, modląc się, by w przyszłości udało się im ją odnaleźć.

środa, 19 września 2012

1.1 Pierwsze starcie

Niedługo mogąc się nacieszyć spokojem nasi bohaterowie dowiadują się o zniknięciu paru z tubylców oraz o  grasujących w pobliżu dzikich bestiach zabijających zwierzęta hodowlane. Nasi adepci mając w perspektywie kolejny zarobek oraz wdzięczność i uznanie ludzi z wioski postanawiają podjąć się zadania i zabić te dzikie bestie. Z nieskładnego opisu paru wieśniaków nie mieli pojęcia z czym przyjdzie im się zmierzyć, mimo to dziarsko wyruszyli by wytropić i zgładzić zagrożenie.
Rozłożyli zasadzkę i o północy stoczyli bój z łasicopodobnymi kreaturami o śnieżnobiałych futrach. Stefan nie doceniając przewagi liczebnej wroga rzucił się w sam środek walki i o mało by zginął. Na szczęście jego kompan doskonałym zmysłem taktycznym oraz olbrzymią przewagą wzrostu uporał się ze stworami nim te zdążyły zagryźć jego towarzysza na śmierć.
Gdy wrócili do wioski i ogłosili swoje niepodważalne zwycięstwo wszyscy się radowali, a najbardziej karczmarz, bo zapowiadało się, że szczęście się znowu do niego uśmiechnie. Z tej okazji zostało wydane huczne przyjęcie a nasi herosi odbierali niezliczone wyrazy wdzięczność i szacunku.

0.1 Przeprawa

Stefan z Białym wilkiem spotykają się w wiosce Broer, w której muszą się zatrzymać z powodu naprawy mostu. Po obu stronach przejścia zaczęły koczować tłumy wyczekujące możliwości dalszej podróży.
Gdy tylko przedostali się na drugą stronę usłyszeli o powietrznym statku łowiącym niewolników. Oboje dostali ofertę najęcia się jako ochrona dla karawany, która chciała zabezpieczyć się na wypadek dalszych ataków. Przyjęli to z ochotą, gdyż nie uśmiechała się im wędrówka samotnie, nawet po kupieckim szlaku, a i parę monet w sakiewce nie ciążyło.
W trakcie przeprawy przez górskie szlaki nie natknęli się na nic co by sprawiło większy kłopot, ale dowiedzieli się za to o szczególnym zachowaniu załogi domniemanych łowców niewolników. Podobno nie brali tak jak się zwykło uważać wszystkich bezbronnych dawców imion na których się natknęli, ale przed tym ustawiano ich w rzędzie i wybierano co niektórych.
Po drugiej stronie pasma górskiego Eventyr nasi adepci dotarli do wioski Drikk znanej prawie każdemu jako miejsce pochodzenia Gede lub też lodowej wódki. Tutaj bohaterowie zatrzymali się na parę dni w największej karczmie jaką dotąd widzieli i uraczyli siebie tym legendarnym trunkiem, który im dalej od wioski tym bardziej oszałamiające ceny osiągał. Tutaj był swego rodzaju atrakcją, która przyciągała wielu podróżnych, nawet jeśli musieliby nadłożyć na swej trasie wielu kilometrów.